Zarządzanie rezerwacjami telefon rezerwacje organizacja serwisu

Telefon w restauracji podczas serwisu: jak nie tracić rezerwacji ani gości na sali

Napisał Ludovic Frank Opublikowano 10 min czytania
Ilustracja zabieganego kelnera w pełnej sali restauracji, z tacą w jednej ręce, patrzącego na dzwoniący telefon przy ladzie

Jest 20:15 w piątkowy wieczór. Sala pełna, dwa stoliki czekają na dania, trzeci prosi o rachunek. I dzwoni telefon. Odebrać, to zostawić gościa na sali i notować rezerwację w hałasie, na skrawku papieru. Nie odebrać, to być może odesłać stolik na sześć osób prosto do lokalu po drugiej stronie ulicy.

Każdy restaurator zna ten dylemat i większość znosi go w milczeniu, serwis po serwisie. A przecież istnieją konkretne rozwiązania: od dobrze nagranej poczty głosowej po rezerwacje online dla Twojej restauracji, które zamieniają sporą część tych telefonów w rezerwacje zapisujące się same, podczas gdy Ty obsługujesz salę.

W tym przewodniku znajdziesz: ile naprawdę kosztuje nieodebrane połączenie, uczciwe porównanie rozwiązań (także tych, których nie sprzedajemy) oraz gotowy tekst nagrania na pocztę głosową.

Dlaczego telefon dzwoni zawsze w najgorszym momencie

To nie złudzenie: szczyt telefonów w restauracji pokrywa się ze szczytem ruchu na sali. Gość, który chce stolik na dzisiejszy lunch, dzwoni o 11:45, wychodząc na przerwę. Ten, który chce stolik na wieczór, dzwoni o 19:30, po wyjściu z pracy. Innymi słowy: liczba połączeń eksploduje dokładnie wtedy, gdy Twój zespół ma najmniej rąk do ich obsługi.

Do tego dochodzą wszystkie telefony, które rezerwacjami nie są: "Czy jesteście dziś otwarci?", "Macie coś bez glutenu?", "Gdzie można zaparkować?". Pytania jak najbardziej uzasadnione, tyle że przerywają serwis, a odpowiedzi na nie powinny być (i zwykle są) w Twojej wizytówce Google i na stronie lokalu.

Telefon pozostaje przy tym głównym kanałem: w Polsce rezerwacje wciąż przychodzą przede wszystkim telefonicznie, przez wiadomości na Facebooku i Instagramie oraz "z ulicy", a żaden zagraniczny portal rezerwacyjny nie zdominował rynku. Skalę zjawiska pokazuje badanie europejskie: analiza dystrybucji rezerwacji zaprezentowana na zgromadzeniu HOTREC, europejskiej organizacji hotelarstwa i gastronomii, szacowała, że rezerwacje bezpośrednie to 88,3% wszystkich rezerwacji w restauracjach, z czego 64,6% przypadało na telefon. Badanie pochodzi z 2018 roku i rezerwacje online mocno od tego czasu urosły, ale rząd wielkości mówi jasno: ignorowanie telefonu to nie ignorowanie kanału niszowego.

Ile naprawdę kosztuje nieodebrane połączenie

Odruchowo myślimy: nieodebrany telefon to tylko nieodebrany telefon, gość przecież oddzwoni. Czasem tak. Ale w branży, w której gość ma dziesięć alternatyw w promieniu 500 metrów, wielu nie oddzwania: w dwie minuty rezerwuje gdzie indziej, u konkurenta, który odebrał albo ma rezerwacje online. Polski dostawca systemu rezerwacji myREST pisze wprost, na podstawie własnych danych, że ponad jedna trzecia rezerwacji trafia do systemu między godziną 22:00 a 12:00, czyli w porach, w których w wielu lokalach nikt nie ma szans odebrać telefonu.

Za źle zarządzany telefon płacisz w praktyce trzy razy:

  • Utracona rezerwacja. Stolik na cztery osoby w piątkowy wieczór to nie "nieodebrane połączenie", to okrojony serwis. A nieodebrany telefon jest niewidzialny: nie pojawia się w żadnej statystyce i nigdy się nie dowiesz, ile nakryć straciłeś w tym miesiącu.
  • Przerwany serwis. Każde odebrane w szczycie połączenie to kelner, który zostawia salę, zamówienie, które czeka, i gość przy stoliku, który nagle jest mniej ważny niż głos w słuchawce. Psujesz doświadczenie tych, którzy już są, żeby może zdobyć tych, których jeszcze nie ma.
  • Błędy w zapisie. Rezerwacja notowana w biegu, w hałasie sali: przekręcone nazwisko, "sobota" zrozumiana jako ta najbliższa zamiast następnej, 19:00 zamienione na 20:00. Takie błędy wychodzą w najgorszym momencie, gdy gość stoi przed Tobą, a stolika nie ma.

Żaden z tych trzech kosztów nie wymaga statystyk, żeby zmierzyć go u siebie: przez tydzień po prostu licz połączenia, które dzwonią w pustkę między 12:00 a 14:00 oraz między 19:30 a 21:30. Wynik zwykle wystarcza, żeby przekonać samego siebie.

Uczciwe porównanie rozwiązań

Nie ma jednego cudownego rozwiązania: są cztery główne opcje, każda z realnymi zaletami i ograniczeniami. Oto one, bez owijania w bawełnę.

Niech dzwoni: brak rozwiązania

To domyślny wybór wielu lokali i łatwo go zrozumieć: serwis jest najważniejszy. Ale pozwolić telefonowi dzwonić w pustkę, nie robiąc nic więcej, to najgorszy scenariusz. Gość nie dostaje ani odpowiedzi, ani informacji, ani alternatywy. Nie wie, czy macie zamknięte, komplet czy po prostu urwanie głowy. Rezerwuje gdzie indziej, a Ty nigdy się nie dowiesz, że w ogóle dzwonił.

Jeśli masz zapamiętać z tego artykułu jedno zdanie, to takie: telefon dzwoniący w pustkę jest akceptowalny tylko wtedy, gdy przejmuje go dobrze przemyślana poczta głosowa. Do niej dojdziemy niżej.

Osoba dedykowana do telefonu: skuteczne, ale drogie

Klasyczne rozwiązanie dużych lokali: osoba na recepcji, dla której telefon jest częścią stanowiska. To zarazem opcja najwyższej jakości: człowiek, który zna lokal, odbiera przed trzecim sygnałem i powtarza na głos szczegóły rezerwacji, żeby je potwierdzić.

Bądźmy szczerzy: to najlepsze możliwe doświadczenie gościa. Tylko że dla niezależnej restauracji wygospodarowanie choćby pół etatu wyłącznie do telefonu w porach serwisu to koszt osobowy, którego większość lokali dzielnicowych nie udźwignie. A nawet z dedykowaną osobą jedna linia obsługuje jedno połączenie naraz: drugi dzwoniący w piątkowy wieczór i tak trafia na sygnał.

Istnieją też zewnętrzne biura obsługi telefonicznej, ale konsultant płatny za połączenie nie zna ani Twojej sali, ani stałych gości, ani dzisiejszego planu stolików.

Mądra poczta głosowa: niezbędne minimum, za darmo

Pocztę głosową ma każdy. Pocztę głosową, która do czegoś służy, prawie nikt. Różnica tkwi w nagraniu: zamiast bezużytecznego "zostaw wiadomość po sygnale" (nikt nie oddzwania na automat, żeby potwierdzić stolik) dobre nagranie daje gościowi natychmiastową akcję: zarezerwuj online, teraz, skoro i tak trzymasz telefon w ręce.

To rozwiązanie o najlepszym stosunku skuteczności do ceny na rynku, bo nie kosztuje nic: pięć minut na nagranie komunikatu, pod warunkiem że masz stronę rezerwacji online, na którą możesz odesłać. Gotowy przykład czeka w następnej sekcji.

Ograniczenie jest oczywiste: poczta głosowa sama nie przyjmie rezerwacji, a gość, który koniecznie chce porozmawiać z człowiekiem (duża grupa, komunia, nietypowa prośba), będzie musiał zadzwonić później. To siatka bezpieczeństwa, nie recepcja.

Głosowi asystenci AI: obietnica recepcji, która nigdy nie śpi

Nowa generacja narzędzi proponuje, żeby telefon odbierała sztuczna inteligencja: asystent głosowy rozumie prośbę, sprawdza dostępność i zapisuje rezerwację, całą dobę, także w środku serwisu. Takie rozwiązania pojawiają się również na polskim rynku, głównie wokół zamówień telefonicznych.

I tu bądźmy szczerzy: technologia zrobiła imponujące postępy, a dla lokalu z ogromną liczbą połączeń odpowiada na realny problem. Ale leczy objaw (za dużo telefonów) zamiast przyczyny (brak innego prostego sposobu rezerwacji), oznacza kolejny abonament, a doświadczenie bywa nierówne przy nietypowych prośbach i gościach, którzy wychodzą poza przewidziany scenariusz. Nasze zdanie: zanim zapłacisz za lepsze odbieranie, najpierw zmniejsz liczbę telefonów do odebrania.

Rezerwacje online: leczenie przyczyny zamiast objawu

Większość telefonów do restauracji dotyczy jednego: zdobycia stolika. A ta akurat sprawa nie potrzebuje człowieka przy słuchawce. Moduł rezerwacji online na Twojej stronie, wizytówce Google i profilu na Instagramie przyjmuje zgłoszenie, sprawdza dostępność, wysyła potwierdzenie i zapisuje rezerwację w Twojej elektronicznej książce rezerwacji, a nikt z zespołu nie przerywa pracy nawet na sekundę.

Każda rezerwacja, która przechodzi do internetu, to jeden telefon mniej podczas serwisu. To czysta matematyka: kanał online po cichu, o każdej porze, także o 23:00 i w poniedziałek, gdy macie zamknięte, wchłania zgłoszenia, które inaczej wszystkie dzwoniłyby na Twoją linię. A gdy lokal jest pełny, moduł może zaproponować inny termin, podczas gdy telefon kończy się tylko na "przykro mi, mamy komplet", które nie przynosi nic.

Uśmiechnięta kobieta rezerwująca stolik na smartfonie wieczorem przed rozświetloną witryną małej restauracji
Rezerwacje online wchłaniają zapytania o stolik, zanim zdążą zadzwonić na Twoją linię

Telefon przy tym nie znika i nie o to chodzi: pozostaje właściwym kanałem dla dużych grup, komunii, wigilii firmowych i gości, którzy wolą porozmawiać z człowiekiem. Ale znów daje się nim zarządzać, bo zostają na nim tylko te przypadki.

Gotowe nagranie na pocztę głosową

Oto komunikat, który możesz dostosować i nagrać jeszcze dziś wieczorem. Robi trzy rzeczy: uspokaja (gość wie, że dodzwonił się we właściwe miejsce), wyjaśnia (trwa serwis, nie macie zamknięte) i daje natychmiastową akcję.

"Dzień dobry, dodzwoniłeś się do restauracji [nazwa] w [miasto]. Trwa serwis i cały zespół jest teraz na sali, dlatego nie możemy odebrać. Żeby zarezerwować stolik, najszybciej i najwygodniej: wejdź na [twoja-strona.pl] albo na naszą wizytówkę w Google, rezerwacja online działa całą dobę, a potwierdzenie dostaniesz od razu. W każdej innej sprawie zostaw wiadomość z imieniem i numerem telefonu, oddzwonimy między serwisami. Do zobaczenia!"

Trzy wskazówki, jak go dopasować:

  • Podaj adres łatwy do zapamiętania. Gość słucha bez długopisu w ręce: "wpisz naszą nazwę w Google" albo krótka domena działają lepiej niż długi adres z myślnikami.
  • Obiecuj oddzwonienie w uczciwym oknie. "Między serwisami" albo "przed 18:00" jest lepsze niż niesprawdzalne "jak najszybciej". I dotrzymuj słowa: wiadomość bez oddzwonienia jest gorsza niż milcząca poczta głosowa.
  • Nagraj osobną wersję na dni zamknięcia, z godzinami otwarcia i odesłaniem do rezerwacji online, żeby gość mógł od razu zaklepać termin. W poniedziałek Twój moduł rezerwacji pracuje; Twoja linia nie.

Mniej telefonów u źródła dzięki ViteUneTable

Dokładnie ten problem ViteUneTable rozwiązuje dla restauratorów: wersja darmowa uruchamia nielimitowane rezerwacje online, z 0% prowizji od nakryć i bez zobowiązań. Twój link do rezerwacji trafia wszędzie tam, gdzie szukają Cię goście: na stronę, do wizytówki Google (z Pakietem Standard także przez funkcję Zarezerwuj z Google), na profile społecznościowe i... na pocztę głosową.

Konkretnie, już w pierwszym tygodniu:

  • zapytania o stolik przenoszą się do kanału online i telefon dzwoni rzadziej w trakcie serwisu;
  • każda rezerwacja przychodzi potwierdzona na piśmie, z poprawnym nazwiskiem, datą i liczbą gości: błędy zapisu z godzin szczytu znikają;
  • Twój grafik sali zapełnia się także w nocy i w dni zamknięcia, gdy nikt nie może odebrać;
  • Twój zespół zostaje na sali, z gośćmi, którzy już przyszli.

Grajmy w otwarte karty: ViteUneTable nie odbiera za Ciebie telefonu i nie ma asystenta głosowego. Jeśli po przejściu na rezerwacje online liczba połączeń wciąż Cię przytłacza, głosowy asystent AI może uzupełnić układankę. Ale w zdecydowanej większości lokali rezerwacje online plus dobrze nagrana poczta głosowa wystarczają, żeby sprowadzić telefon do znośnego poziomu, za 0 € miesięcznie. Pakiet Standard od 29 € netto/mies. dokłada do tego m.in. automatyczne przypomnienia e-mail, które chronią odzyskane stoliki przed no-show.

Najczęstsze pytania

Jak nie tracić telefonów w godzinach szczytu?

Najpierw zmniejsz ich liczbę: udostępnij rezerwacje online wszędzie (strona, wizytówka Google, media społecznościowe), żeby zapytania o stolik nie musiały dzwonić. Dla pozostałych połączeń nagranie na poczcie głosowej odsyłające do rezerwacji online zamienia nieodebrany telefon w zapisaną rezerwację.

Czy wyłączać telefon podczas serwisu?

Nie. Telefon dzwoniący w pustkę bez poczty głosowej zostawia gościa w całkowitej niepewności i wysyła go do konkurencji. Jeśli nie możesz odbierać w trakcie serwisu, powiedz to wprost w jasnym nagraniu, które wyjaśnia sytuację i od razu podaje alternatywny sposób rezerwacji.

Co nagrać na poczcie głosowej restauracji?

Trzy elementy: potwierdzenie, że gość dodzwonił się we właściwe miejsce (nazwa i miasto lokalu), wyjaśnienie, dlaczego nie odbieracie (trwa serwis, dzień zamknięcia), oraz konkretną akcję: rezerwację online przez stronę lub wizytówkę Google albo zostawienie wiadomości z realistyczną obietnicą oddzwonienia.

Czy głosowy asystent AI opłaca się restauracji?

Dla lokalu z bardzo dużą liczbą połączeń asystent odbierający całą dobę odpowiada na realną potrzebę. Dla większości niezależnych restauracji to jednak kolejny abonament leczący objaw: wdrożenie rezerwacji online zmniejsza liczbę telefonów u źródła, za darmo, zanim w ogóle rozważysz taki wydatek.

Czy rezerwacje online eliminują telefony całkowicie?

Nie i nie taki jest cel. Duże grupy, komunie, wigilie firmowe i goście przywiązani do kontaktu z człowiekiem nadal będą dzwonić. Za to standardowe zapytania o stolik, czyli większość połączeń, przechodzą do internetu: telefon znów staje się kanałem do ogarnięcia, a nie źródłem ciągłego stresu.

Ile kosztuje uruchomienie rezerwacji online?

Z ViteUneTable nic: wersja darmowa obejmuje nielimitowane rezerwacje online, automatyczne potwierdzenia i grafik sali, z 0% prowizji i bez zobowiązań. Płatne pakiety (Pakiet Standard od 29 € netto/mies., Standard + No-Show za 49 € netto/mies.) dodają przypomnienia, Zarezerwuj z Google i gwarancję kartą, gdy skala działalności tego wymaga.

Przeczytaj również

← Powrót do bloga