Zarządzanie rezerwacjami książka rezerwacji rezerwacje cyfryzacja

Elektroniczna książka rezerwacji w restauracji: jak zastąpić papierowy zeszyt

Napisał Ludovic Frank Opublikowano 9 min czytania
Uśmiechnięty restaurator z jedną ręką na starym papierowym zeszycie rezerwacji, a drugą na tablecie z planem sali

Papierowy zeszyt rezerwacji to prawdopodobnie najbardziej niezawodne narzędzie w Twojej restauracji. Nigdy się nie zawiesza, nie wymaga hasła i każdy nowy pracownik umie z niego korzystać od pierwszego dnia. Jeśli prowadzisz swój od lat, nie masz się czego wstydzić: tysiące polskich lokali działa tak do dziś.

Skąd więc ten artykuł? Bo papierowa książka rezerwacji ma martwe pola, które kosztują Cię gości, choć ich nie widzisz: telefon, którego nikt nie odebrał w sobotni wieczór, wiadomość na Facebooku przeczytana dzień za późno, stolik przypadkiem zapisany dwa razy, numer telefonu, którego nie da się odczytać, gdy kuchnia ma opóźnienie. Elektroniczna książka rezerwacji nie zastępuje Twojego doświadczenia, po prostu usuwa te martwe pola.

W skrócie: zeszyt świetnie sprawdza się do zapisania rezerwacji przyjętej przez telefon w trakcie serwisu. Nie umie za to przyjmować rezerwacji, gdy lokal jest zamknięty, nie wysyła potwierdzeń i nie pamięta historii Twoich gości. System robi to wszystko automatycznie, a wypróbowanie nic nie kosztuje: darmowa elektroniczna książka rezerwacji od ViteUneTable przyjmuje nieograniczoną liczbę rezerwacji online, z 0% prowizji i bez zobowiązań. Najlepsza metoda migracji? Przez kilka tygodni prowadzić papier i ekran równolegle, a potem zostawić zeszyt jako zapas.

Co papierowy zeszyt rezerwacji robi naprawdę dobrze

Bądźmy szczerzy: skoro papierowa książka rezerwacji przetrwała wszystkie fale technologii, to nie przez przypadek.

  • Zero awarii. Nie potrzebuje baterii, Wi-Fi ani aktualizacji. Działa nawet podczas przerwy w dostawie prądu.
  • Zero szkoleń. Osoba na zastępstwie, która przychodzi o 17:00, umie przeczytać zeszyt. Żadnych loginów, żadnych menu do nauki.
  • Zero kosztów. Kilkadziesiąt złotych rocznie za ładny notes w twardej oprawie, i to wszystko.

Dlatego nie namawiamy Cię do wyrzucenia zeszytu z dnia na dzień. Namawiamy do policzenia, ile kosztują jego ograniczenia.

Gdzie papierowa książka rezerwacji zawodzi

Podwójne rezerwacje i nieczytelne notatki

Sobota, 19:30, pełna sala. Kelner odbiera telefon, notuje rezerwację na brzegu strony, bo linijka na 20:00 jest już zapisana. Godzinę później ktoś inny przyjmuje rezerwację na ten sam stolik, bo nie zauważył dopisku. Efekt: dwie rodziny przy jednym stoliku albo pusty stolik, bo ktoś źle odczytał godzinę. Każdy restaurator zna ten scenariusz, a im więcej osób pisze w jednym zeszycie, tym częściej się on powtarza.

Do tego dochodzi charakter pisma. "Kowalski 4 os. 20:00" zapisane w biegu potrafi wyglądać jak szyfr. Gdy trzeba oddzwonić, by uprzedzić o opóźnieniu, okazuje się, że szóstka w numerze telefonu równie dobrze może być zerem.

Rezerwacja tylko wtedy, gdy ktoś odbierze telefon

Zeszyt przyjmuje rezerwacje wyłącznie w godzinach, w których ktoś stoi przy telefonie. Gość, który o 22:30 planuje kolację rocznicową, nie dodzwoni się do zamkniętego lokalu. Część z tych osób zadzwoni jutro. Część zarezerwuje stolik tam, gdzie dało się to zrobić od razu, w trzy kliknięcia.

Jest i druga strona medalu: telefon dzwoni najczęściej wtedy, gdy sala jest pełna. Każda odebrana rozmowa to kelner oderwany od gości, którzy już siedzą przy stolikach i właśnie teraz wydają u Ciebie pieniądze.

Wiadomości na Facebooku i Instagramie giną w skrzynce

W Polsce ogromna część rezerwacji przychodzi dziś przez Messengera i wiadomości na Instagramie, o czym piszemy szerzej w artykule o rezerwacjach przez Facebooka, Instagrama i telefon. To naturalne: goście piszą tam, gdzie Cię znaleźli. Problem w tym, że skrzynka wiadomości nie jest kalendarzem. Zapytanie o stolik na piątek ląduje między pytaniem o menu a ofertą współpracy od influencera. Odpisujesz wieczorem po zamknięciu, czasem następnego dnia, a potem musisz jeszcze pamiętać, żeby przepisać ustalenia do zeszytu. Każde takie przepisywanie to okazja do błędu, a każda godzina zwłoki to gość, który mógł już zarezerwować gdzie indziej.

Dane gości na papierze a RODO

Mało kto o tym myśli, ale zeszyt pełen nazwisk i numerów telefonów to zbiór danych osobowych. RODO obejmuje także dane przetwarzane w sposób inny niż zautomatyzowany, jeśli stanowią część zbioru, a książka rezerwacji prowadzona dzień po dniu właśnie takim zbiorem jest. Zeszyt leżący na barze może przeczytać każdy gość czekający na stolik, a zgubiony czy zalany kawą notes to utrata danych, za którą odpowiadasz. Organem nadzorczym w Polsce jest UODO. System rezerwacji trzyma te same dane za hasłem, z kontrolą dostępu, i pozwala je usunąć, gdy gość o to poprosi. Jak legalnie prowadzić taki zbiór, wyjaśniamy w przewodniku po bazie gości i RODO w restauracji.

Co daje elektroniczna książka rezerwacji

Jeden centralny kalendarz dla wszystkich kanałów

Najważniejsza zmiana nie polega na tym, że papier zamienia się w ekran. Polega na tym, że wszystkie kanały spotykają się w jednym miejscu. Gość rezerwuje przez Twoją stronę internetową? Rezerwacja od razu jest w kalendarzu. Znalazł Cię w Google i kliknął "Zarezerwuj z Google"? To samo. Napisał na Facebooku? Wysyłasz mu link do rezerwacji i po dwóch kliknięciach jego stolik też jest w kalendarzu, z poprawnym numerem telefonu, który wpisał sam. Ktoś dzwoni? Wpisujesz rezerwację ręcznie w te same wolne okna, które widzą goście online, więc podwójna rezerwacja po prostu nie ma jak powstać.

Cały zespół widzi ten sam, zawsze aktualny obraz sali: na tablecie przy wejściu, na telefonie menedżera, na komputerze w biurze.

Automatyczne potwierdzenia i mniej pustych stolików

Papierowy zeszyt milczy po zapisaniu rezerwacji. System od razu wysyła gościowi potwierdzenie e-mailem, a przed wizytą przypomnienie. Gość, któremu zmieniły się plany, może kliknąć "odwołaj" zamiast wstydliwie nie przyjść wcale. Dla Ciebie to odzyskany stolik, który możesz oddać komuś z poczekalni. No-show, czyli goście, którzy rezerwują i nie przychodzą, to problem każdej restauracji przyjmującej rezerwacje, a przypomnienia i łatwe odwoływanie to najprostsze narzędzia, żeby go ograniczyć.

Historia gości i notatki, które da się odczytać

Po roku prowadzenia zeszytu masz 365 zapisanych stron, z których nic nie wynika. Po roku pracy z systemem wiesz, że pan Nowak był u Ciebie osiem razy, zawsze prosi o stolik przy oknie i raz zgłosił alergię na orzechy. Ta wiedza wraca do Ciebie automatycznie przy każdej kolejnej rezerwacji. To jest różnica między "dzień dobry, na jakie nazwisko?" a "dzień dobry, Panie Marku, stolik przy oknie już czeka".

Ile kosztuje elektroniczna książka rezerwacji

Tu zwykle pojawia się obawa: skoro zeszyt kosztuje kilkadziesiąt złotych rocznie, to system pewnie kosztuje krocie. Niekoniecznie. Wersja darmowa ViteUneTable jest bezpłatna bez limitu rezerwacji i bez limitu czasu: kalendarz, widget na stronę i link do rezerwacji, który możesz wkleić w profil na Facebooku, plus 0% prowizji od każdej rezerwacji. To nie okres próbny, tylko pełnoprawny zamiennik zeszytu za dokładnie 0 zł.

Jeśli z czasem zechcesz więcej, na przykład automatyczne przypomnienia e-mail dla gości czy rezerwacje bezpośrednio z wizytówki Google, Pakiet Standard kosztuje od 29 € netto miesięcznie, bez zobowiązań. Tak, cena jest w euro, bo ViteUneTable działa w całej Europie; przelicz ją sobie po aktualnym kursie i porównaj z ceną jednego straconego stolika czteroosobowego w sobotni wieczór.

Jak przejść z zeszytu na system: plan dla małej restauracji

Załóżmy typowy polski scenariusz: mała restauracja, rezerwacje przyjmowane przez telefon i w wiadomościach na Facebooku, zeszyt przy barze. Oto jak przejść na elektroniczną książkę rezerwacji bez rewolucji.

  1. Tydzień 0: konfiguracja w spokojny poniedziałek. Zakładasz konto, wpisujesz stoliki, godziny otwarcia i maksymalną liczbę gości na turę. To praca na jedno popołudnie, nie projekt informatyczny.
  2. Tydzień 1 i 2: papier i ekran równolegle. Każdą rezerwację telefoniczną wpisujesz i do zeszytu, i do systemu. Tak, to podwójna praca, ale krótka i bezpieczna: zespół oswaja się z ekranem, a Ty widzisz, że nic nie ginie.
  3. Uruchamiasz kanały online. Wklejasz link do rezerwacji w przycisk "Zarezerwuj" na profilu na Facebooku i w bio na Instagramie, a widget na stronę internetową, jeśli ją masz. Na wiadomości "czy jest stolik na piątek?" odpowiadasz jednym zdaniem i linkiem: gość sam wybiera godzinę i sam wpisuje swoje dane.
  4. Podpinasz Google. Twoja wizytówka w Mapach Google to często pierwsze miejsce, w którym gość Cię widzi. Rezerwacja bezpośrednio stamtąd skraca drogę od "wygląda nieźle" do zajętego stolika.
  5. Tydzień 3 i 4: zeszyt schodzi na drugi plan. Kalendarz w systemie jest już kompletny, więc zeszyt przestaje być źródłem prawdy. Możesz go zostawić w szufladzie jako awaryjną kopię na wypadek braku internetu, wielu restauratorów tak robi i to w porządku.

Po miesiącu okazuje się zwykle, że najtrudniejsze było podjęcie decyzji, nie sama zmiana. Telefon dalej dzwoni, ale rzadziej, a wieczorne odpisywanie na wiadomości zamienia się w wysłanie linku.

Najczęstsze pytania

Czy elektroniczna książka rezerwacji jest trudna dla zespołu?

Nie, i to jest dobre kryterium wyboru systemu: jeśli kelner potrzebuje szkolenia, żeby zapisać rezerwację, system jest źle zaprojektowany. Widok kalendarza przypomina zeszyt, tylko czytelny: data, godzina, nazwisko, liczba gości, notatka. Osoba na zastępstwie ogarnia go w kwadrans.

Co z gośćmi, którzy wolą zadzwonić?

Nic się dla nich nie zmienia. Odbierasz telefon i wpisujesz rezerwację ręcznie do tego samego kalendarza, do którego trafiają rezerwacje online. Różnica jest po Twojej stronie: widzisz od razu wolne okna, więc nie musisz kartkować zeszytu, a gość dostaje potwierdzenie na e-mail, jeśli go poda.

Czy muszę mieć stronę internetową, żeby przyjmować rezerwacje online?

Nie. Wystarczy link do rezerwacji, który wklejasz w profil na Facebooku, w bio na Instagramie i w wizytówkę Google. Strona internetowa z widgetem to miły dodatek, nie warunek startu.

Co się stanie, gdy padnie internet w lokalu?

Kalendarz działa w chmurze, więc otworzysz go na telefonie z transmisją danych komórkowych. To realna przewaga nad programem zainstalowanym na jednym komputerze. A jeśli chcesz mieć pas i szelki, wydrukuj rano listę rezerwacji na wieczór albo trzymaj stary zeszyt jako plan B.

Czy papierowy zeszyt rezerwacji jest zgodny z RODO?

Może być, ale wymaga to dyscypliny, o której łatwo zapomnieć: zeszyt nie może leżeć na widoku, dostęp do niego powinien być ograniczony, a stare zapisy z danymi gości trzeba bezpiecznie niszczyć. RODO stosuje się również do zbiorów prowadzonych na papierze. System rezerwacji upraszcza sprawę technicznie, bo dane są za hasłem i można je usuwać na żądanie, ale obowiązek informacyjny wobec gości spoczywa na Tobie niezależnie od narzędzia.

Czy przy rezerwacji online mogę pobierać zadatek na Sylwestra?

To kwestia niezależna od samej książki rezerwacji, ale warto znać rozróżnienie: zadatek z art. 394 Kodeksu cywilnego przepada, gdy gość nie przyjdzie, a zaliczka podlega zwrotowi. Jeśli pobierasz opłaty przy imprezach biletowanych, poinformuj o warunkach jasno przed przyjęciem rezerwacji, niezależnie od tego, czy przyjmujesz ją przez telefon, czy online.

Przeczytaj również

← Powrót do bloga